Jak zmieni się branża beauty?

Usługi fryzjersko – kosmetyczne w nowej rzeczywistości

“Będę dzieliła biznes na ten sprzed pandemii i ten „po”. Pierwsze miesiące rozwoju Wellme pozwoliły nam sprawdzić w jaki sposób, ten nowy zupełnie koncept, był odbierany. Co się sprawdziło i co należy usprawnić. Które kategorie i usługi są najpopularniejsze, kiedy są zamawiane i przez kogo. Teraz czas na dostosowanie się do nowych warunków” – Anna Grabkowska-Chlebek, Wellme Director w Orbico Beauty, opowiada jak widzi przyszłość branży i rolę platform Beauty on demand w nowej rzeczywistości.

Nowy tryb życia, z którym mierzymy się od kilku tygodni, uczy pokory i cierpliwości. Tę lekcję odbywamy wszyscy, w skali całego globu. Podobne problemy ma moja siostra, mieszkająca w Tokio, czy siostra mojego męża w Sydney. Ale podczas rozmów, podkreślamy tę samą rzecz –  pozytywne myślenie to podstawa. 99% rzeczy, których się obawiamy, nigdy tak naprawdę się nie wydarzy. Zamiast zamartwiać się każdego dnia, dużo przyjemniej (i zdrowiej) jest marzyć i cieszyć się każdym dniem. Trzeba wierzyć, że już wkrótce branża beauty także zacznie działać na pełnych obrotach i zapewni konsumentom właściwe bezpieczeństwo. Jestem przekonana, że trend beauty on demand odegra tu kluczową rolę.

Czym jest trend Beauty on demand

Beauty on demand to nowy trend i kategoria, która rewolucjonizuje branżę beauty na całym świecie. Koncept powstał w USA dekadę temu. Odpowiada na potrzeby aktywnych, żyjących w biegu kobiet, które ponad wszystko cenią oszczędność czasu. Praca, dom, niekończące się obowiązki – wszystko to sprawia, że brakuje nam często chwili dla samych siebie. 

Dzięki platformie digitalowej BOD możemy w prosty sposób o siebie zadbać. Na przykład zamawiając masaż do domu, na 22.00, kiedy dzieci już śpią; albo manicure do biura, czy fryzjera i makijaż przed ważną konferencją – nawet przed pracą, o 7 rano. Koncept ułatwia życie, chociaż dotyczy usług, z których kobiety korzystają od dekad. Dostosowuje je jednak do nowej rzeczywistości i cyfrowej rewolucji.

Czym Wellme różni się od popularnych platform amerykańskich czy brytyjskich

Platformy beauty on demand w Stanach czy w Londynie wyłącznie łączą klienta ze stylistą, który najczęściej wybierany jest automatycznie. Czyli klientka zamawia manikiurzystkę i nie ma już wpływu na osobę, która do niej przyjedzie, platforma daje jedynie gwarancję, że wszystkie osoby świadczą usługi na najwyższym poziomie. 

Nasz model biznesowy był kształtowany już na etapie badań rynkowych, które pokazały, że Polki absolutnie chcą mieć wpływ na wybór stylisty. Zamawiamy usługę do naszego domu czy biura, przestrzeni prywatnej, więc chcemy nie tylko poczytać o danym ekspercie, ale też zobaczyć jego zdjęcie czy portfolio. A potem mieć możliwość ponownego zamówienia wizyty ulubionej fryzjerki czy kosmetologa. 

Różnice kulturowe widoczne są też w płaszczyźnie zostawiania napiwków. W Stanach wybrane platformy doliczają napiwek automatycznie, nawet 20%. W Polsce jest to raczej sytuacja niewyobrażalna.

Badania pokazały także jak bardzo jesteśmy nieufni. Lubimy poczytać, sprawdzić, zweryfikować opinie, żeby mieć pewność, że wybrana usługa spełni nasze oczekiwania. Nawet podczas wywiadów konsumenckich, na początku respondenci sceptycznie podchodzili do konceptu. Z czasem jednak, kiedy uzyskali więcej informacji, pojawiał się większy entuzjazm, a na koniec, często pytanie: „kiedy ta platforma ruszy?” Pozyskanie klienta jest procesem, jednak kiedy jest zadowolony to do nas wraca i próbuje innych serwisów, to daje największą satysfakcję, że Wellme – koncept, w który wkładamy tyle pracy i serca, ułatwia życie coraz większej grupie odbiorców. 

Jak biznes oparty o kontakt z klientem będzie wyglądał po epidemii

Jesteśmy świadkami jak zmienia się sposób konsumpcji, i to globalnie. Koronawirus infekuje nie tylko ludzi, ale także gospodarkę. Osłabił też relacje społeczne i spowodował strach przed bliskimi kontaktami, które w dużej mierze są zastępowane  wirtualnymi. To wszystko ma mocny związek z zachowaniami konsumenckimi, które zmieniają się na naszych oczach.

Zwróćmy uwagę na restauracje, które zaraz zaczną się otwierać, czy tak jak dawniej pójdziemy na drinka? Do kina? Nawet do galerii handlowej? To, co było codziennością i normalnością, nabierze innego charakteru, a nawet wymusi bezpieczniejszy sposób konsumowania tych przyjemności.

Przedstawiciele wielu branż zastanawiają się w jaki sposób przekształcić swój biznes, aby był dopasowany do nowej rzeczywistości i przede wszystkim, by był rentowny. To samo dzieje się w branży beauty. Nawet gdy wrócimy do normalności, ślady po pandemii w kontekście naszych nawyków i przyzwyczajeń, będą nieodwracalne.

Otrzymujemy coraz to nowe informacje, analizy ekspertów i prognozy. Jedno jest pewne – sposób funkcjonowania usług opartych o relacje “face to face”, będzie wyglądał zupełnie inaczej. 

Ja na pewno będę dzieliła biznes na ten sprzed pandemii i ten „po”. Pierwsze miesiące rozwoju Wellme pozwoliły nam sprawdzić w jaki sposób, ten nowy zupełnie koncept, był odbierany. Co się sprawdziło i co należy usprawnić. Które kategorie i usługi są najpopularniejsze, kiedy są zamawiane i przez kogo. Teraz czas, na dostosowanie się do nowych warunków.

Które usługi beauty będą najpopularniejsze w nowej rzeczywistości?

Zmienią się także potrzeby konsumentów. W branży beauty & wellness możemy dokładnie przewidzieć na które usługi będzie większy popyt. Społeczeństwo będzie podzielone na tych, którzy w obawie i strachu będą mocno ograniczać kontakty, ale też tych, którzy stęsknieni za normalnością będą chcieli skorzystać m.in. z usług fryzjersko – kosmetycznych. 

Zdecydowanie usługami pierwszej potrzeby będzie fryzjerstwo. Drugą w kolejności kategorią będzie stylizacja paznokci. Kosmetologia wymaga już bezpośredniego kontaktu i nie ma możliwości wykonania zabiegu na twarzy, kiedy klientka jest w maseczce.

Jednak warto zauważyć, że zabiegi kosmetyczne, podobnie jak masaż, poprawiają wygląd i samopoczucie. Przy zachowaniu możliwych restrykcji klientki bez wątpienia będą powoli umawiały takie usługi. Pamiętajmy że kosmetolodzy zawsze przestrzegali najwyższych standardów.

Co z sektorem usług ślubnych?

Branża ślubna przeżywa załamanie. A warto zaznaczyć, że wartość rynku szacuje się na 7 mld zł rocznie. Kłopoty mają nie tylko domy weselne i hotele, ale także mali przedsiębiorcy. Kryzys przeżywają np. wizażystki, które specjalizują się w wykonywaniu makijaży ślubnych. Uroczystości są odwoływane, przenoszone na przyszły rok. Mieliśmy wiele zapytań, zamówień, umówionych terminów. Panny młode dzwonią, aby odwołać fryzurę i makijaż ślubny, widać smutek i żal. I także niepewność, czy nowy termin jest na pewno bezpieczny. Nikt nie ma pewności czy przyszły sezon będzie „normalny”. 

Komunikacja z klientem jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej 

Wirtualna rzeczywistość, która nabrała jeszcze mocniejszego znaczenia, zmienia także branżę beauty. W czasie pandemii, gdy salony były zamknięte, wielu ekspertów aktywowało swoje kanały społecznościowe, aby dzielić się wiedzą z klientami. Myślę, że ten trend w postaci publikowania inspirujących treści, porad czy tutoriali – pozostanie już z nami na stałe. Część konsumentów ciągle będzie miała obawy przed odwiedzaniem salonów. Z drugiej strony, firmy muszą być przygotowane na moment, gdy pandemia znowu zamknie nas w domach.

W Wellme zawsze przykładaliśmy dużą wagę do komunikacji. Cały czas działa zarówno BOK, działamy aktywnie na naszych kanałach społecznościowych, zaczęliśmy prowadzić też bloga, na którym zamieszczamy inspirujące artykuły i porady. Teraz mamy więcej czasu na tworzenie angażujących treści, które są pozytywnie odbierane przez naszych klientów – piszemy o tym jak samodzielnie zdjąć hybrydę, czy obciąć swojego partnera w domowych warunkach – to są dziś praktyczne potrzeby naszych klientek. Nie możemy ich pozostawić nierozwiązanych. 

Nowa rzeczywistość w sektorze usług i szansa dla platform Beauty on demand

Większość sektorów ucierpi, to pewne. A wraz z nimi branża beauty. W Wellme już 14 marca wstrzymaliśmy świadczenie usług. Zdrowie i bezpieczeństwo klientów oraz zespołu było dla nas najważniejsze. 

Przestój trwał ponad dwa miesiące, dobrze że w końcu wracamy do działania. Najwyższy czas. Ważne żeby przestrzegać teraz nowych zasad i zapewnić klientom maksimum bezpieczeństwa. 

W Wellme mamy tę przewagę, że świadczymy usługi wyłącznie z dojazdem do klienta. Komfort i poczucie bezpieczeństwa jest więc większe niż w stacjonarnym salonie, gdzie rotacja klientów jest znacznie większa i trzeba nieustannie odkażać pomieszczenie. 

U nas nie trzeba wychodzić na miasto i można cieszyć się zabiegiem w zaciszu własnego domu. Myślę, że to mocno ogranicza potencjalne ryzyko i pozwala klientom zrelaksować się podczas zabiegu – chociażby przy magazynie czy odcinku serialu. Dużą zaletą jest też możliwość zadbania podczas jednej wizyty o fryzury dzieci i partnera (przygotowujemy specjalne pakiety tego typu). 

W salonie stacjonarnym będą określone ograniczenia związane z liczbą osób, które mogą przebywać w środku, jest zakaz dotykania innych przedmiotów, konieczność umówienia się na określoną godzinę, która pasuje fryzjerowi – u nas tych ograniczeń nie ma. To klient decyduje, kiedy i jak mamy go obsłużyć. Oczywiście wszystko w ramach polityki “safety first”.

Od początku istnienia Wellme przywiązywaliśmy szczególną wagę do dezynfekcji, sterylności i higieny. Nowe standardy będą polegały na weryfikowaniu zdrowia (temperatury) stylistów każdego dnia, dezynfekcji materiałów i sterylizacji narzędzi. Każda ze stylistek Wellme będzie wyposażona w rękawiczki, maseczki i przyłbicę. My jesteśmy przygotowani, aby przeprowadzić usługę nawet na środku ogrodu czy tarasu. 

Uważam, że przy zachowaniu środków bezpieczeństwa, beauty on demand nabierze dużo większego znaczenia globalnie, a my, jako konsumenci, dostrzeżemy, jakie przewagi może nam zaoferować w stosunku do stacjonarnych salonów. 

Link został skopiowany